O wszystkim (Reklama: ,)
O zachodzie słońca - przekształconym przez pomarańczową ; mgiełkę w złowieszczy rytuał ściemniania się brązowego nieba i opadania pasm jasnego brązu i ochry - zbliżyli się do kolejnej ostro zdefiniowanej granicy. Nie bardzo było wiadomo, co leży po jej drugiej stronie; powietrze w tym punkcie gęstniało i widać było przez nie tylko jakieś widmowe zarysy, które równie dobrze mogły być drzewami, jak i wysokimi skałami. Koń przyśpieszył i musieli biec, żeby dotrzymać mu kroku. Michael starał się, jak mógł, ale przekroczył granicę jako ostatni. Na ile sięgał wzrokiem w zapadający zmrok, pnie drzew rosły w nieregularnych, sporych odstępach jeden od drugiegoś.

(Reklama: , remonty warszawa , )
