O wszystkim (Reklama: ,)
Z chaty wyszedł i rzucił mu szarozieloną limonę wielkości pomarańczy. Podał przez okno suchą kromkę chleba. Wolała nie protestować; poza tym jedzenie wydawało się pożywniejsze. W każdym razie rzadko bywał wygłodniały, a gdyby sądzić tylko z wielkości porcji, jakie mu wydzielano, dawno powinien już umrzeć z głodu. Szli o poranku brzegiem rzeki przez wysokie do pasa trzciny i wodne rośliny o pierzastych listkach, których nie potrafił zidentyfikować. Pnącza ześlizgiwały się do wody niczym zielone węże gumowe. Przed nimi, na południowe-wschodnim horyzoncie, ponad wyblakłym pomarańczowym pasmem unoszącym się nad Przeklętą Równiną, lśniła plamka intensywnego błękitu

(Reklama: , najlepsze programy , dachy kielce )
